Strona Główna
Przygarnij Mnie
Psie Sprawy
Kontakt

Wakacje z psem nad morzem

25 WRZ 2017

Foto: Psiortal

Wreszcie wymarzone wakacje nad morzem z naszymi Łobuziaczkami. Wyjechaliśmy z samego rana około godziny 7:00 a na miejsce dotarliśmy po 16:00. Podróż pomimo, że trochę przydługawa przebiegła dosyć sprawnie z kilkoma przystankami na rozprostowanie psich łapek i naszych nóg.

Foto: Psiortal

Im dalej na północ tym bardziej psuła się pogoda. Po drodze zaczęło padać, a w pewnym momencie nawet dosyć intensywnie lać. Na szczęście jak dojechaliśmy na miejsce to tylko kropiło. Zatrzymaliśmy się na Mierzei Wiślanej a konkretnie w Piaskach, na samym końcu Polski, za Krynicą Morską, przy granicy z Rosją.

Foto: Psiortal

Po zostawieniu rzeczy w naszym miejscu noclegowym szybko poszliśmy na plażę. Morze było trochę sztormowe i bardzo mocno wiało. Co prawda Pufka i Bono troszkę odlatywali uszami na wietrze, ale nie przeszkadzało im to w dobrej zabawie.

Foto: Psiortal

Cała plaża dla nas. Nie było dosłownie nikogo! Łobuziaki dla pełni bezpieczeństwa i naszego komfortu asekuracyjnie biegali na linkach dziesięciometrowych. Woleliśmy ich mieć mimo wszystko pod kontrolą. I Pufka i Bono dostali szaleju jak zobaczyli tyle piasku i tyle możliwości kopania dziur, tarzania się i biegania. Bono zamoczył łapeczki w morzu, a Pufeczka nasza księżniczka trzymała się z daleka od wody.

Foto: Psiortal

Drugi dzień zaskoczył nas słoneczną pogodą, od samego rana przyjemnie spacerowało się po plaży. Bono co kawałek robił podkopy.

Foto: Psiortal

Łobuziaczki zdecydowanie pokazały swoje dwie różne natury. Bono wolał spacerować przy wodzie, żeby co chwilę zanurzać się w morzu, a Pufeczka z daleka od wody po piasku wąchając ciekawe zapachy.

Foto: Psiortal

Tak nam się przyjemnie szło, że doszliśmy na koniec Polski do granicy z Rosją. Cały czas spacerowaliśmy oczywiście plażą, ale gdyby ktoś wolał to równolegle za wydmami biegnie też leśna ścieżka.

Foto: Psiortal

W Piaskach po sezonie letnim była otwarta tylko jedna restauracja, więc wyboru co do jedzenia nie mieliśmy żadnego. Na szczęście Four Winds okazało się miejscem przyjaznym psom i na dodatek z na prawdę prze pysznym jedzeniem, pięknie podawanym i w dobrej cenie.

Foto: Psiortal

Na plaży w słoneczne dni można było spotkać dużo innych psiaków chętnych do gonitw i zabawy :)

Foto: Psiortal

Dzień pełen zabaw i sporej ilości kilometrów w łapach i nogach - o zachodzie słońca psiaki padły zmęczone na piasku.

Foto: Psiortal

Kolejnego dnia zrobiliśmy sobie małą wycieczkę do Trójmiasta. Odwiedziliśmy Gdańsk, pospacerowaliśmy po centrum.

Foto: Psiortal

Na Westerplatte w Gdańsku spacerowało się bardzo przyjemnie. Zalesiony teren, dużo alejek spacerowych i ławeczek. Łobuziaki się "ukulturalniały" ;)

Foto: Psiortal

W Sopocie odwiedziliśmy słynne molo. Miły pan przy bramce wejściowej pozwolił nam wejść pomimo braku kagańców u naszych psiaków, które są wymagane w regulaminie.

Foto: Psiortal

W najcieplejszy dzień był plażing ;) Wiadomo, że wrześniowe słoneczko już tak nie grzeje jak w środku lata, ale na psie wakacje to idealnie. Spędziliśmy cały dzień na plaży.

Foto: Psiortal

Bono każdego dnia przemycał w futerku do domku wiaderko piasku ;) Bo co wyszedł mokry z wody to od razu się tarzał lub kopał dziury.

Foto: Psiortal

Pufcia z zawzięciem obwąchiwała wszystkie muszelki i piórka ptaków jakie tylko znalazła na plaży. Zdarzały się też gonitwy uciekającego piórka :)

Foto: Psiortal

Szczęnięca radość zdecydowanie gościła na pyszczku Bonuszka. Widać było, że bardzo mu się podoba plaża, niekończąca się piaskownica oraz morze, bo kocha pływać.

Foto: Psiortal

Pufeczka wodą zainteresowana nie była, ale już wielka piaskownica jej przypadła do gustu. Zwłaszcza bieganie i czasem gonienie mew.

Foto: Psiortal

We wcześniejszych dniach morze nie było zbyt spokojne, więc Bono tylko brodził w wodzie lub zanurzał się tylko do połowy. A dzisiaj odważył się popływać i nawet nauczył łapać fale.

Foto: Psiortal

Kolejnym ciekawem punktem plażowania były patyki... Jak wiadomo morze wyrzuca różne gałęzie itd. A Bono wynajdywał te największe, bo takie są najlepsze do gryzienia ;)

Foto: Psiortal

Kiedy brat szalał w wodzie Pufeczka delektowała się morską bryzą.

Foto: Psiortal

Ważne - na Mierzi Wiślanej roi się od dzików. Codziennie co najmniej 2-3 razy spotykaliśmy całe rodziny tych zwierząt. I to wcale nie w lesie, tylko na ulicach między domami wędrowały sobie matki z młodymi w poszukiwaniu jedzenia. Dlatego zawsze mieliśmy oczy dookoła głowa i psiaki zawsze na smyczy. Udało nam się przez cały pobyt uniknąć spotkania twarzą w twarz - zawsze jak gdzieś wypatrzyliśmy dzika to od razu w tył zwrot. Widać, że tutejsze dziki są bardziej "cywilizowane" bo uzależniły się od ludzi i jedzenia jakie dostają przede wszystkim od turystów, dlatego są spokojne i pokojowo nastawione. Niemniej warto zachować ostrożność i trzymać psy na smyczy.

Zobacz również

10 KWI 2018

Pies w ogrodzie

04 KWI 2018

Uwaga na kleszcze

11 LIS 2017

Arbuz dla psa

20 PAZ 2017

Na psią nudę

15 PAZ 2017

Lęk przed burzą

02 PAZ 2017

Co nam powie psi nos?

Udostępnij